Pińczów: Przygotowali wspaniały kulig dla dzieci spędzających ferie w mieście
Dodał: MCK Data: 2009-02-28 11:22:38 (czytane: 20957)
Była to kolejna z atrakcji, jakie przygotowano dla dzieci spędzających zimową labę w mieście. Tym milsze, że za darmo.

Pan Antoni powoził saniami ciągnionymi przez Lafirsta i Big Lumpa, a towarzyszyła im banderia pięciorga młodych jeźdźców z Ludowego Klubu Jeździeckiego Ponidzie.(I. Imosa)
WYKORZYSTAĆ AURĘ
- Trzeba wykorzystać wspaniałą aurę i szkoda, aby sanie, a przede wszystkim konie stały bezużytecznie. Jest w mieście wiele dzieci, które pasjonuje obcowanie z przyrodą, a teraz w zimie to szczególnie duża atrakcja. Obcowanie z przyrodą jest wychowawcze i kształtuje wspaniałe postawy. W saniach miejsce jest dla wszystkich, bo pasażerowie sań się zmieniają, a wierzchem na koniach sportowych mogą jeździć ci, którzy już posiedli tę sztukę.
Dla wielu młodych pasjonatów tego sportu, to często także szansa na dalsze życie i pracę. Tak się składa, że nasi wychowankowie znajdują pracę w ośrodkach hodowlanych i sportowych w wielu krajach świata, na przykład Austrii czy Niemczech, ale nawet w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Bo ci, którzy zdobywają kolejne odznaki jeździeckie nabywają także umiejętności opieki nad końmi, co jest równie ważnym elementem szkolenia - mówi Antoni Chmielarski, inżynier hipolog, legendarny hodowca i trener jeździectwa, który od wielu lat prowadzi LKJ Ponidzie.
BANDERIA W KULIGU
W ślad za saniami, kłusem czy galopem pędziła banderia jeźdźców w składzie: Iwona Sternak na Faworycie, Kamil Siepracki na Kaszmirze, Edyta Makselan na Brigitte Bardott, Anna Garmulewicz na Bardotce i Marta Jaros na Farsie. Zaprzęgiem sań z dwoma gniadoszami o imionach La First i Big Jump powoził oczywiście Antoni Chmielarski, który nigdy nie odmawia udziału swoich zaprzęgów, powozów czy bryczek, w największych masowych imprezach sportowych czy rekreacyjnych w Pińczowie. Powoził nawet zaprzęgiem książęcym, który w czerwcu 2007 roku wiózł na błoniach w Koperni rodzinę książęcą, podczas uroczystości jubileuszu 750-lecia lokacji Krakowa.
Jest jeszcze sporo wolnych dni i LKJ Ponidzie jest otwarty na propozycje organizowania takich kuligów. Mogą korzystać z nich dzieci z innych miast i miasteczek regionu. Wystarczy skontaktować się z panem Antonim lub klubem przy ulicy Topolowej (041) 357 24 47. Można rozpalać tu ogniska i piec przy nich kiełbaski, a gorącej herbaty także nie zabraknie.
FERIE W STAJNI
Czyszczenie, karmienie koni i porządkowanie uprzęży to obowiązki, które spadają na młodych adeptów jeździectwa, bo korzystanie z przyjemności, niestety, ale nakłada też sporo obowiązków. Za dbałość i opiekę konie odpowiadają ufnością i posłuszeństwem. Zwłaszcza te, które w liczbie 19 hodowane są w stajniach LKJ. Dziesięć dni temu przyszedł tu na świat źrebaczek o imieniu Serwantes, którego matką jest siwa klacz Sadza, a ojcem ogier arabski Salix z ośrodka w Klepaczach.
Antoni Chmielarski współpracuje także ze Stadniną Michałów, bo dolew krwi arabskiej w hodowli koni rasy małopolskiej sprawia, że są one łagodniejsze w usposobieniu i bardziej posłuszne, a przy tym piękne i wytrzymałe. To na koniach tej rasy szwoleżerowie pułkownika Kozietulskiego dosłownie "przefrunęli” przez baterie armat w hiszpańskim wąwozie Samosierra i przeszli do historii jako bohaterowie najwspanialszej szarży w dziejach polskiego oręża.
Irena IMOSA
REKLAMA
Komentarze (0)
Uwaga: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Za wypowiedzi naruszające prawo lub chronione prawem dobra osób trzecich grozi odpowiedzialność karna lub cywilna. IP Twojego komputera: 216.73.216.183





















